Uff! Przeżyłam ten tydzień, już wiem, że będę żyć
Próba biologiczna ma się ku końcoowi: Fraxodi zostawia większe krwiaki, Clexane bardziej boli... Igły mają podobne (przedostatnio fraxodi miało tak tępe, ze musiałam użyć siły do wkłucia).
Po napadzie zapalenia stawów (i zmianie pogody, i koszmarnej nerwowo sobocie) jakoś wychodzę na prostą, nawet już okna myję, bo szczekamy z Agą jak rotweilery jakie... poziom pyłu moze się zmniejszy.
W niedzielę wybraliśmy się do Przelewic (to juz wiesz) i mam troche fajnych fotek, niestety- większość poruszonych, jeszcze nie utrzymuję aparatu w ręce...
Ale te kolory!
Coś dzisiaj gorsze humorki...
Jeszcze mnie na wejściu podkurzyła pielęgniarka z filii, bo gmina dorabiała tam (są włascicielem, w ramach dostosowań sanepidowskich to robili) łazienkę, przy okazji zmieniając trochę resztę układu... hydraulik zaślepił nam w zabiegowym dobrą rurę, a zostawił nieczynną! W gminie odpowiedziano, ze swoje zrobił, już go tam wysyłać nie będą (brrr... ).
Nie chodzi o przełożenie zaślepek (do tego kogos poproszę i już), ale fakt, że nie chcą poprawić po sobie.
Dzisiaj mam ostry rzut bólu, jeszcze mi się żyły zbuntowały i zaczęłam próbę biologiczną: co lepiej stolerować: fraxodi czy clexane...
Dzisiaj nam dziecko dołożyło tekstami... próbka tylko będzie:
1. byłam do "przeglądu podwozia" , załozenie: ja do lekarza, Małe w poczekalni, siedzimy w kolejce, rozgląda się, a na ścianie: rysunki nt. rozwój dziecka od poczęcia, milusie takie: serduszko, potem serduszko z oczkami, potem ma już rączki i nóżki, potem cały bobas; Aga komentuje: o tu jest serduszko, tu patrzy, a potem już pękło...
ja: ????
Aga: no musiało pęknąć, bo dziecko tu jest na obrazku, ale bez serca...
I jak tu smarkatej o tych ektodermach????
2. psiknęła się moim dezodorantem, ubrała nowe butki i rzuca od niechcenia:
- z tym zapachem to się jak gwiazda czuję!
Jestem spokojna....Jestem spokojna....Jestem spokojna....Jestem spokojna....Jestem spokojna....Jestem spokojna....Jestem spokojna....Jestem spokojna....Jestem spokojna....
itd... należy powtórzyć 20 razy zanim czymś walnę o ścianę.. i nie uszkodzę przy tym nikogo po drodze...
później opisze resztę....
Dosyc odległa od poprzedniego tygodnia...
Wyleniłam się (od lenia, nie wylinki), wymoczyłąm nie tylko zad w wodzie o temperaturze wyższej niż teraz za oknem, pomimo ciężkiej walki i kremów ochronnych: opaliłam się też... a teraz rzeczywistość ze stosem rzeczy do prania itd...
Miałam szczery zamiar zrobić "w trakcie" pamiętnik o różnych rzeczach, które się nam przytrafiały, też nie poszło, bo długopis " nie ten" itd... Jak ta słomka u spódnicy (moje pokolenie skojarzy, a młodzi... cóż poczytąłam u Werki, nie mam jeszcze rozpędu na komentarze, ale jeszcze może ktoś pojedynczy...
niedziela, 21 marca 2010
Licznik odwiedzin: 7876