Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

środa

środa, 21 maja 2008 7:45

Uff! Przeżyłam ten tydzień, już wiem, że będę żyć

Próba biologiczna ma się ku końcoowi: Fraxodi zostawia większe krwiaki, Clexane bardziej boli... Igły mają podobne (przedostatnio fraxodi miało tak tępe, ze musiałam użyć siły do wkłucia).

Po napadzie zapalenia stawów (i zmianie pogody, i koszmarnej nerwowo sobocie) jakoś wychodzę na prostą, nawet już okna myję, bo szczekamy z Agą jak rotweilery jakie... poziom pyłu moze się zmniejszy.

W niedzielę wybraliśmy się do Przelewic (to juz wiesz) i mam troche fajnych fotek, niestety- większość poruszonych, jeszcze nie utrzymuję aparatu w ręce...

Ale te kolory!

komentarze (0) | dodaj komentarz

czwartek

czwartek, 15 maja 2008 8:59

Coś dzisiaj gorsze humorki...

Jeszcze mnie na wejściu podkurzyła pielęgniarka z filii, bo gmina dorabiała tam (są włascicielem, w ramach dostosowań sanepidowskich to robili) łazienkę, przy okazji zmieniając trochę resztę układu... hydraulik zaślepił nam w zabiegowym dobrą rurę, a zostawił nieczynną! W gminie odpowiedziano, ze swoje zrobił, już go tam wysyłać nie będą (brrr... ).

Nie chodzi o przełożenie zaślepek (do tego kogos poproszę i już), ale fakt, że nie chcą poprawić po sobie.

Dzisiaj mam ostry rzut bólu, jeszcze mi się żyły zbuntowały i zaczęłam próbę biologiczną: co lepiej stolerować: fraxodi czy clexane...

komentarze (1) | dodaj komentarz

sobota

sobota, 10 maja 2008 22:26

Dzisiaj nam dziecko dołożyło tekstami... próbka tylko będzie:

1. byłam do "przeglądu podwozia" , załozenie: ja do lekarza, Małe w poczekalni, siedzimy w kolejce, rozgląda się, a na ścianie: rysunki nt. rozwój dziecka od poczęcia, milusie takie: serduszko, potem serduszko z oczkami, potem ma już rączki i nóżki, potem cały bobas; Aga komentuje: o tu jest serduszko, tu patrzy, a potem już pękło...

ja: ????

Aga: no musiało pęknąć, bo dziecko tu jest na obrazku, ale bez serca...

I jak  tu smarkatej o tych   ektodermach????

2. psiknęła się moim dezodorantem, ubrała nowe butki i rzuca od niechcenia:

- z tym zapachem to się jak gwiazda czuję!

 

komentarze (0) | dodaj komentarz

poniedziałek

poniedziałek, 05 maja 2008 11:08

Jestem spokojna....Jestem spokojna....Jestem spokojna....Jestem spokojna....Jestem spokojna....Jestem spokojna....Jestem spokojna....Jestem spokojna....Jestem spokojna....

itd... należy powtórzyć 20 razy zanim czymś walnę o ścianę.. i nie uszkodzę przy tym nikogo po drodze...

później opisze resztę....

pomimo dyzuru w piątek (siedziałam w pracy 8.00-17.00), na który przyszło 50 osób, dzisiaj kocioł był totalny... pomimo rejestracji na konkretne godziny, zeszło sie mnóstwo narodu spoza listy, dzieci małych, które sa przyjmowane bez kolejki itd. W tym momencie znów na 2 gabinety: w zabigowym czlowiek z owrzodzeniami troficznymi, w lekarskim w sprawie dziecka itd... i nagle na korytarzu słychać głuche "łup" i krzyki: "pani doktor!".

Człowiek czekał na pomiar ciśnienia, dziewczyny posadziły go na ławce, bo rowerem przyjechał, zeby trochę odpoczął, po chwili zemdlał, a 140 kg wiotkiej wagi dźwięk ma znaczący..

Blady, mokruteńki, ale zaczął trochę kojarzyć i na pytania odpowiadać. Obecni panowie na wszelki wypadek zwiali, zostały matki z dziećmi i my. Znam swój udźwig, nie dałam rady, ale w końcu przygoniłam jakąś sielną ofiarę z rehabilitacji, nawet szybko poszło i leżał w zabiegowym... niedawno miał operację, potem zapalenie otrzewnej, a wczoraj popił i nad ranem mu słabo było, więc wziął parę rzeczy p- nadciśnieniowych, bo myślał, że to pomoże... no fakt, RR 80/50... a w ekg piękny zawał z zaburzeiami rytmu (jak dla mnie), więc wezwałyśmy karetkę... po jakimś czasie zaczął się przetarg: wezwałam R-kę z lekarzem, przysłali (fakt byli bliżej) przewozówkę z ratownikami... przewóz do powiatowego, ja sobie życze do większego, gdzie mają intensywną kardiologiczną... chłopcy byli mili, załatwiali konflikt między sobą i dyspozytorką, ale mnie uniosło, bo pacjent chociaz w miarę wyrównany, to przecież ciężki nadal, a tu przetargi kto pojedzie... w końcu go zabrali, żywy dojechał

komentarze (1) | dodaj komentarz

środa...

środa, 30 kwietnia 2008 8:50

Dosyc odległa od poprzedniego tygodnia...

Wyleniłam się (od lenia, nie wylinki), wymoczyłąm nie tylko zad w wodzie o temperaturze wyższej niż teraz za oknem, pomimo ciężkiej walki i kremów ochronnych: opaliłam się też... a teraz rzeczywistość ze stosem rzeczy do prania itd...

Miałam szczery zamiar zrobić "w trakcie" pamiętnik o różnych rzeczach, które się nam przytrafiały, też nie poszło, bo długopis " nie ten" itd... Jak ta słomka u spódnicy (moje pokolenie skojarzy, a młodzi... cóż poczytąłam u Werki, nie mam jeszcze rozpędu na komentarze, ale jeszcze może ktoś pojedynczy...

komentarze (0) | dodaj komentarz

niedziela, 21 marca 2010

Licznik odwiedzin: 7876

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: