Kubie się nie dziwię, tak naprawdę to potrzebuje Skauta. Moje zdanie, wiem...
Zaraz jadę- Albi czeka.
Nie śpimy już wszyscy z pół godziny. Pełnia, czy coś innego?
Trzeba wchodzić w dzień. Właściwie nie śpię od trzeciej i zła na siebie jestem mocno: nie mogłam siebie przekonać do wstania. Popracowałabym trochę i potem łatwiej zasnąć. A tak: nic nie zrobione, a niewyspana jestem totalnie!
Wczoraj drodzy pacjenci bardzo dbali, żeby mi mocno ciśnienie i poziom adrenaliny nie spadały. Zdaje się, ze po prostu rozpuściłam towarzystwo i teraz każdemu sie należy (np. dosyć sprawnym kombatantom- szczepienie przeciw grypie NATYCHMIAST w domu, bo przecież chyba nie każę im przyjść do przychodni, skoro mają uprawnienia???).
A to z niedzieli: (właśnie się nie udało)
Kolejna próba:
Mniej więcej to, co myślę o świetle....
Wczoraj wróciłam do domu około 23-ej (wyszłam przed siódma rano). Popracowałam i pojechałam na spotkanie szkoleniowe. Ciekawe było i przestałam podpytywać wykładowcę, gdy inni zaczęli syczeć przy kolejnych pytaniach. Dyskutowałam sobie potem z boczku.
Z tekstów pacjentów:
X. dzwoni:
- to ja, ta od rakarni, poznaje pani?
- poznaję… a co się wykluło?
- a bo teraz mam takie napady kaszlu, strasznie mnie męczy i nie wiem, co robić, ale antybiotyk jeszcze mam, a syropu żadnego
- a papierosy?
- no, palę, palę…. I jak to rzucić? A to pani doktor nie wiesz, że idioci też chcą żyć???
Kubie też sie wychodzenie przyda, co, może nie?
I będzie miał kumpla, gdy sam, a to też dużo.
Takie miałam wrzucić w czwartek, ale nie zdążyłam:
Szał na początek, czyli rodzinka X. Właściwie wychowanie to nie moja sprawa, ale warknęłam i tak. Zaczęło się od tego, że Młodsza weszła i słaniając się, padła na krzesło. Już mnie wkurzyło, bo kontakty miewamy częściej, więc pytam:
- Ty siadasz? A mama?
- To ja jestem chora i powinnam siedzieć, nie mama!
Mama grzecznie stoi z boku i się męczeńsko uśmiecha, reagując dopiero na moje fuknięcia, na zasadzie: „a nie mówiłam!”
17- letnie dzieciątko robi się bardziej bezczelne:
- pani to mnie zwolni z w-fu, od razu na cały rok
- bo co?
- bo ja jestem po wycięciu migdałków! Aż dwóch!
- no to na 2 tygodnie już ci wypiszę, nie przesadzaj, ćwiczyć musisz
- i zgubić trochę wagi- ośmiela się mama
- ale mi się nie chce i pani mi wypisze!
Wypisałam po swojemu., dyskusja trwa dalej:
- a tego to ja zażywać nie będę, bo to krwią smakuje! (Sorbifer)
- to zagryź pomarańczą - na przykład - i nie będzie
- o nie! Bo mnie będzie piekło!
Biedny Skaut! Kochany z niego piesek. Wiesz, nie będzie Cię to cieszyło, ale w rozmowie z Ewą doszłyśmy do wniosku, że lepiej, zeby to był Wasz kundel... Już się przyzwyczaił, że Was ma, już mu pomogliście... A tak strasznie drżał, gdy wychodziłaś od rodziców!
a mnie się dzień toczy medyczno- towarzysko- roboczo... na razie...
czwartek, 11 marca 2010
Licznik odwiedzin: 7871
| « wrzesień » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | |||||
| 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 |
| 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 |
| 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 |
| 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 |
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: